Big Active na blogach

Herbatowym pijożercom mówimy stanowcze... tak :) Czyli o zielonej paczce od Big Active!

Herbatowym pijożercom mówimy stanowcze... tak :) Czyli o zielonej paczce od Big Active!


Lubicie herbatę? Ja uwielbiam :)

Mam wielki, 1,5 litrowy kubek, w którym piję moją ukochaną Earl Grey. Słodzę miodem, dodaję cytrynę. Mmmmm… Możecie zatem wyobrazić sobie moją radość, gdy odezwała się do mnie pani Marta z propozycją wspólnego świętowania zmiany nazwy firmy Bio Active na Big Active, z czym wiązała się wysyłka herbacianej niespodzianki. Pani Marta nie podała terminu wysyłki ani co paczka będzie zawierać (w końcu to niespodzianka ;), tym większe było moje zaskoczenie, gdy pewnego dnia do moich drzwi zapukał kurier ze sporą paczką od frmy Big Active :) Zawartość przerosła moje najśmielsze oczekiwania :)

Muszę wspomnieć, że nigdy nie przepadałam za zieloną herbatą. Lubię intensywne smaki, a zielona herbata, której dotychczas próbowałam, mimo parzenia zgodnie z zaleceniami, przypominała mi bardziej wodę, niż parzony z namaszczeniem napój japońskich cesarzy.

Zanim dojdę do opisywania moich odczuć względem przesłanych herbat, trochę informacji ogólnych:


Zielona herbata – napój przyrządzany wyłącznie z liści herbaty chińskiej (Camellia sinensis), które poddane zostały w czasie przetwarzania jedynie minimalnej oksydacji. Zielona herbata pochodzi z Chin i jest połączona z wieloma kulturami w Azji: od Japonii po Środkowy Wschód.
Współcześnie zielona herbata rozprzestrzenia się na Zachodzie, gdzie wciąż najpopularniejszym rodzajem tego napoju jest herbata czarna. W krajach, gdzie uprawia się herbatę, wytwarza się wiele rodzajów zielonej herbaty. Różnią się od siebie z uwagi na specyficzne warunki uprawy, sposób przetwarzania i porę zbiorów.

A teraz przejdę do rzeczy :)

Pierwszą herbatą, którą autentycznie pokochałam, jest Duża Zielona, skomponowana dla mnie (na etykiecie jest informacja Duża Zielona Patrycji Ros.... :) – wspaniały i uroczy pomysł). Nie wiem, czy inni blogerzy dostali tę samą mieszankę, mi ona bardzo podpasowała. Nie podam Wam niestety składu – nie ma go na opakowaniu.

Herbata PRZEPIĘKNIE pachnie, chciałabym mieć takie perfumy, serio :) Wyczuwam w niej nutę czerwonych owoców i cytrusów. I, wielkie zaskoczenie, jest bardzo esencjonalna.

Na mój 1,5 litrowy kubek wystarcza niewielkie sitko z IKEA. Smaki dodatkowe są wyczuwalne, ale nie dominujące. Przepyszna, pobudzająca herbata. Dostałam dużą, około 300 g torbę, połowę już zużyłam.


Kolejną herbatą, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie, jest Artistic Green Flower Tea. To ręcznie formowana kula, która po zalaniu wrzątkiem rozkwita. Specjalnie dla Was nagrałam filmik, uważam, że to genialny pomysł np. dla właścicieli knajpek.
Kolejną herbatą, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie, jest Artistic Green Flower Tea. To ręcznie formowana kula, która po zalaniu wrzątkiem rozkwita. Specjalnie dla Was nagrałam filmik, uważam, że to genialny pomysł np. dla właścicieli knajpek.

Zaparzanie nietypowe i cieszące oko, a smak – herbata ponownie zaskakująco esencjonalna, słodkawa, pięknie pachnąca.

Następna w kolejce jest Zielona Herbata z owocem maliny - boziu, jak ta herbata pachnie! To chabry dziko rosnące na polach w Wysychach, letni stragan z owocami na cosobotnim targu, to malina zerwana prosto z krzaka w ogrodzie moich rodziców. Przecudnowna, intensywna, moja ulubiona. Piję ją hektolitrami.


I na koniec dwie herbaty, które niestety nie zrobiły na mnie tak dobrego wrażenia:


Zielona herbata z maliną i marakują (herbaty w torebkach)

Zielona herbata z cytryną i pomelo (herbaty w torebkach)

 

Te dwie pozycje są powodem, dla którego nie lubiłam i nie piłam zielonej herbaty: mimo długiego zaparzania w odpowiedniej ilości wody, prawie nie mają smaku :( Na kubek termiczny, który również otrzymałam w prezencie od firmy, wrzucam dwie torebki, a herbata wciąż jest bardzo lekka, ledwie wyczuwalna...


Aaale mimo, że powyższe dwie herbaty nie przypadły mi do gustu, muszę przyznać, że zmieniłam całkiem upodobania i moja, dotychczas ukochana Earl Grey, została zdetronizowana na rzecz zielonej. Jest zdrowsza, karmię piersią, więc nie muszę już tak bardzo się martwić nadmiarem kofeiny (szacuje się, że typowo zaparzona zielona herbata zawiera dwu lub trzykrotnie mniej kofeiny niż przeciętnie zaparzona kawa - źródło wiki), jestem pobudzona i mam więcej energii dla Tymona :) Zresztą nie tylko dla Tymona :) Ostatnio zrobiłam w jednym dniu puder do kąpieli, gwiazdki do wanny i tartaletki a'la Yankee Candle. Wszystko to dla Was opisałam i stworzyłam tutoriale. Nie wiem, kiedy ostatnio miałam tyle siły i... inwencji :) Czy to dzięki Tobie, moja zielona herbato? :)


A czy Wy miałyście już do czynienia z nowymi, zielonymi herbatami Big Active? Macie ochotę wypróbować którąś z wymienionych?


P.S. Pragnę podziękować Pani Marcie za wyróżnienie mojego bloga, bardzo miłe, nobilitujące słowa i - rzecz jasna - wspaniałą paczkę pełną smakowitości :)